TRUSKAWKOMANIA

TRUSKAWKOMANIA TRWA

Deszcz pada! Wreszcie! Długo wyczekiwany, bardzo potrzebny zarówno w naszym przybiurowym jak i domowym ogródku. Wygląda na to, że i w tym roku będą truskawki! Jak na tak młody owoc (zaledwie 300 lat!) ma za sobą niesamowitą historię. A do tego wspaniale wkomponuje się w naszą smaczną opowieść. 

Na początku były sobie… dzikie truskawki. Owoce te rosły w lasach i były spożywane przez ludzi sporadycznie, gdyż były małe, twarde i pozbawione smaku. Około 1300 roku zaczęto je uprawiać w Europie. Zawdzięczamy to Francuzom, którzy zajmowali się przesadzaniem ich z lasów do ogródków przydomowych. W wyniku tych prac otrzymali nową odmianę truskawek Fragaria vesca. Jednak naszej truskawki nadal nie przypominała ani wielkością ani smakiem. Około 1624 roku do Francji przywieziono z Nowego Świata (w tym przypadku z Ameryki Północnej) kolejną odmianę tego owocu zwaną Fragaria virginiana – o niespotykanym smaku jednak małych rozmiarów. Przyjęła się we Francji i przez cały wiek uprawiano ją w różnych gospodarstwach.

20180516_172623
TRUSKAWKI – Historia?Mniam!

Niektórzy twierdzą, że truskawka powstała z inspiracji, ciekawości i przypadku. Coś w tym jest, ale do rzeczy. Mamy ok. 1711 roku. Trwa wojna o hiszpańską sukcesję i krótko mówiąc nie układa się ona po myśli Francji. Król Ludwik XIV (tak, tak to ten Król Słońce) był pasjonatom nie tylko międzykontynentalnej wojny europejskiej ale i truskawek (swojemu szefowi kuchni dawał ciężkie zadanie z przyrządzenia ich na wiele sposobów). W tej całej sytuacji, kiedy wnuk Ludwika zasiadł na hiszpańskim tronie zmienia się równowaga sił w Europie i wywołuje kolejny konflikt. Ludwik (niebezpodstawnie) obawia się, że Francja może zostać odcięta od sytuacji w koloniach i Ameryce. Dlatego wysyła szpiega a dokładniej inżyniera wojskowego – Amedée François Frézier by nakreślił obszar i zebrał informacje wywiadowcze m.in. w Peru i w Chile (miał sporządzić mapy tamtejszych hiszpańskich fortów). Frezier wyrusza, znajduje się daleko, daleko od swojej ojczyzny i… świetnie sobie radzi! Jako szpieg wchodzi po mistrzowsku w rolę m.in. kupca, i dzięki temu nabywa przeróżne kontakty i tym samym wiedzę na temat siły i zasobów przeciwników. Szpieg okazuje się człowiekiem renesansu – czytał 6 godzin dziennie, pisał książki na tematy różne od pirotechniki po architekturę. Dodatkowo bardzo lubił nauki przyrodnicze co będzie stanowić krok milowy w stworzeniu nowej odmiany truskawek.

W 1712 roku Frézier w końcu dociera do Concepción, hiszpańskiej miejscowości u ujścia rzeki Biobío (obecnie Chille). W dzień udawał kupca i pod fałszywym pretekstem rozmawiał z urzędnikami. Nocami rysował mapy i prowadził notatki dla Francji. Jednocześnie poznaje też okolice, a na targu odkrywa truskawki z odmiany Fragaria chiloensis. I tutaj przeżywa pełne zaskoczenie! Z przesłanego opisu wiemy, że „nowe truskawki” były duże i prawie białe „Wielkie jak orzech, a czasami jak jajo kury”. Historycy podejrzewają, że wiedział o obsesji cesarza Ludwika do truskawek dlatego zrealizował swój plan. Podjął decyzję, że przywiezie je z powrotem do Francji. Dokładnie przyjechał z 5 sadzonkami, które podczas długiej podróży miały non stop dostarczoną wodę. I tak zaczął je rozdawać: dwie sadzonki otrzymał nadzorca statku (w podziękowaniu za wodę podczas podróży), potem przełożony Francisa we Francji, kolejną szef Królewskich Ogrodów w Paryżu, natomiast piątą ostatnią – zostawił dla siebie.

Niewiele osób wtedy wiedziało, że truskawki klonują się bezpłciowo, tworząc dywany genetycznie identycznych roślin. Tylko w takich sytuacjach nie tworzą owoców. W tych czasach nikt jeszcze nie wiedział o tym, że truskawka to roślina dwupienna (w skrócie każda truskawka wymaga roślin odmiennych płciowo aby przynosiły owoce).

Dlatego chilijska truskawka pozostawała niepłodna przez lata, tylko okazjonalnie produkowała mały, zniekształcony owoc. Podobnie jak jego kuzynka, truskawka z Wirginii, wyglądała na skazaną na botaniczną ciekawość, ponieważ jej liczebność chromosomowa zapobiegła krzyżowaniu się z większością innych gatunków (ufff w oka mgnieniu przypominasz sobie biologię z klasy 7…).

I tak sobie pomyślicie, ok… ale jak powstała truskawka, którą znamy? Już wracam do opowieści. Kilkadziesiąt lat później w 1764 roku, siedemnastoletni Antoine Nicolas Duchesne próbował rozwiązać problem chillijskiej truskawki. Użył on europejskiego gatunku Fragaria moschata, który jest na tyle podobny, aby zapylać żeńskie rośliny chilijskie i stymulować je do przynoszenia owoców, ale nie do stworzenia żywotnych nasion. Dodatkowo rolnicy w zachodniej Francji zauważyli podobieństwa między chilijską truskawką, jej kuzynem, truskawką z Wirginii i truskawką z moschata. Sadząc je wszystkie razem, produkowali tak wspaniałe plony truskawek, które zauważył sam Frézier i od razu poinformował o tym Antoine.

W rzeczywistości ogrodnicy i rolnicy w całej Europie celowo lub nie, sadzili truskawki virginia w pobliżu chilijskich truskawek, które te pierwsze stymulowały chilijskie rośliny do produkcji owoców, a nasiona tych owoców wytwarzały rośliny hybrydowe.

Planche_XI

Fragaria Chiliensis – Wikipedia Commons


W 1766 r. Duchesne stał się pierwszą osobą, która w końcu zrozumiała, że doszło do połączenia szczepów truskawek. Duchesne nazwał potomstwo Fragaria ananassa, truskawka ananasowa, ponieważ „zapach owocu jest podobny do ananasa”. Opisał wszystko w pierwszej książce na temat truskawek pt. L’Histoire Naturelle des Fraisiers – Historia naturalna truskawek.

Od tego czasu pojawia się szaleństwo na dworach – zwłaszcza królewskich. Truskawki stają się owocem luksusowym na wiele, wiele lat. Jadano je z szampanem, a biedni mogli tylko pomarzyć o tym, jak naprawdę smakują. Dzięki Anglikom uprawa truskawek upowszechnia się na większą skalę. Stąd, z każdym wiekiem stawały się coraz bardziej popularne. Truskawki pojawiały się na obrazach, w opowieściach jak np. Czerwony Kapturek, który truskawki (lub poziomki) zbierał w lesie. Często także wspominano o nich w przesądach. Na przykład do dzisiejszego dnia w Bawarii można spotkać krowy, którym gospodarze przywieszają koszyki do rogów po brzegi wypełnione truskawkami. Truskawki, te są przeznaczone dla… elfów, które mają gwarantować krowom zdrowie oraz smaczne mleko.

Nie wiem jak Wy, ale po tej całej opowieści mam ochotę na ciastka z truskawkami. Kilka dojrzałych już wypatrzyłam w ogródku. Poczekam na dzieci jak wrócą do domu i opowiem im tą historię przy popołudniowych ciastkach z „ananasowymi truskawkami”!

20180517_175834

Truskawkowe Mniam!

 

A może masz swoją truskawkową historię? Podzielcie się z nami na naszym profilu na FB.

A poniżej szybki przepis na truskawkowe ciasteczka:

Składniki:

2¼ szklanki mąki
1 łyżeczka sody oczyszczonej
¼ łyżeczki soli
12 łyżek stołowych miękkiego masła
½ szklanki brązowego cukru
2 jajka
kilka ziarenek wanilii
½ szklanki świeżych, opokrojonych w kostkę truskawek
½ tabliczki gorzkiej czekolady (opcjonalnie)

  1. Nagrzewamy piekarnik do 185 stopni C.  Przygotowujemy dwie duże blachy np. wyścielone papierem do pieczenia.
  2. Mieszamy razem suche składniki: mąkę, sodę, sól. Odstawiamy.
  3. Miksujemy masło z cukrem, wanilią na gładką masę. Podczas miksowania dodajemy jajka (powinny mieć temperaturę pokojową).
  4. Dodajemy składniki z drugiej miski (mąkę, sodę i sól) i miksujemy tylko do połączenia składników.
  5. Dodajemy truskawki i czekoladę i używając łyżki lub szpatułki mieszamy z ciastem.
  6. Nabieramy łyżką ciasto i formujemy ciasteczka na blasze pamiętając o odstępach (urosną!)
  7. Pieczemy ok. 14 minut (obracamy) i pieczemy kolejne 5 minut. Z braku czasu jest dopuszczalne by nie obracać, trzeba pamiętać tylko o wydłużeniu czasu pieczenia 😉

Smacznego!

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s